Z etui, które widziałam w necie jakoś żadne mnie nie zachwyciło. Uszyłam więc własne. Proste, a praktyczne. Jedyna niepraktyczność wynika tylko z winy producenta, tzn. że brak jest na większości drutach oznaczeń, jakiej są grubości. Gdy się ma 1 czy 2 pary, można jeszcze spamiętać, przy większej ilości nie jest to już takie łatwe.

Tak, wiem, pętelka do zapięcia guzika trochę mi zjechała ze środka. Guzik to jakiś zapasowy guzik dołączany do spodni.
Jestem mile zaskoczona dużym odzewem na candy. Chcę tylko dodać, żeby potem nie było zaskoczenia - chusta jest ażurowa, ale nie jest to leciutka, zwiewna koronka, raczej z tych jesiennych cieplejszych. Na człowieku wygląda tak
Kasiu, monotema, kruszyzna, dziękuję.

