Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szal. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 września 2023

Williamson stole

 Kolejny udzierg z serii dużych, długotrwałych i robiących wrażenie.



Wzór to Williamson stole, opracowany na podstawie XIX-wiecznego szala. Nie jest bardzo trudny. To pojedyncze motywy robione jeden po drugim, można bez problemu modyfikować szerokość, liczbę powtórzeń i przestrzeń między poszczególnymi elementami.



Ok, może przesadzam z tym, że nie jest trudny, wymaga doświadczenia choćby w czytaniu opisów i dostosowywania ich do własnych potrzeb. Na przykład na końcu robi się brzeg wokół całości, ale samemu trzeba przeliczyć ile powtórzeń zrobić w rogach (mogę pomóc, jeśli ktoś potrzebuje).


Włóczka to Haapsalu od Midary. Jest ok. Całkiem niedroga, ładnie się blokuje, ale to jest tylko zwykła wełna ze wszystkimi jej wadami. Miała minimalne różnice grubości, ale jest gładka, bez wezełków. Jest lekko szorstka i trochę pogryza. Na pewno nie dla każdego.






Test obrączki zdany, choć łatwo nie było ;)


Wzór: Williamson stole
Druty: 2,75
Włóczka: Haapsalu Midara, 1400m w 100g, 1,5 motka 
 
 

 

wtorek, 26 stycznia 2021

Szale podchoinkowe

Minęło już tak dużo czasu od Bożego Narodzenia, że mogę wreszcie pokazać, co zrobiłam w ramach prezentów. Prezenty miały być dla dzieci, które wszystko mają, ale doceniają ręczną ciotczyną robotę. Kokonki nawinięte na zamówienie według prefencji kolorystycznych obdarowywanych.

 


Trochę przeraziłam się, gdy wzięłam do ręki te motki i uświadomiłam sobie, że trzeba przerobić w sumie 2km włóczki w ściśle określonym czasie, przy czym jej charakter nie pozwala na ucięcie przed końcem, zmniejszenie wymiarów czy inne zabiegi pozwalające zmniejszyć czas pracy. Dlatego też wzór musiał być prosty, jak najszybszy w obróbce.

 



Szale są podobne, ale różnią się drobiazgami - kierunkiem pochylenia i rzędem oddzielającym kolory.

 


Zdjęcia podłe, ale robione tylko komórką w grudniowym domowym świetle.

 


Zapakowane i wysłane.

 



Włóczka: Merino z https://kokonki.pl/, kolory na zamówienie, 4 nitki, po 1km każdy.
Druty: 3,5
Wzór: z głowy. 

Na pierwszym zdjeciu widać 3 kokonki, z trzeciego też powstała chusta, też została zapakowana i czeka na okazję, by komuś sprezentować. Dlatego nie pokażę jej teraz ;)

Zamówienie na kolejny kokonek, tym razem bawełniano-akrylowy z przeznaczeniem na chustę szydełkową właśnie zrobione


Do tego, co jest i pewnie jeszcze długo będzie za oknem najbardziej pasuje







wtorek, 9 czerwca 2020

Granny Cheyne’s Shetland Shawl

I już niecały rok później...


Od jakiegoś czasu staram się wybierać te projekty, których zrobienie jest w jakimkolwiek stopniu wyzywające. Tym razem tych wyzwań było sporo: cienkość i długość nici (bo nie wiem, czy można je nazwać włóczką, niewiele różnią się od zwykłych nici do szycia), poziom skomplikowania wzoru, wielkość wzoru. Oprócz udowodnienie sobie, że potrafię robić coraz trudniejsze rzeczy wynika to też z banalnej przyczyny braku miejsca w szafach. Sweter szybko robiony zajmuje dużo więcej miejsca niż taka dziergana miesiącami chusteczka.


Oryginalny wzór robi się tak:
1. Najpierw długa cienka taśma, która jest zewnętrznym brzegiem szala (na fioletowo).
2. Potem nabieramy oczka wzdłuż brzegu tego, co zrobiliśmy w p. 1 i robimy osobno każdą z czterech części tego szerokiego brzegu w stronę środka chusty i następnie te części zszywamy (!). Po tym etapie mamy taki jakby kwadrat z wyciętym w środku mniejszym kwadratem. (na niebiesko, strzałki pokazują kierunek roboty, niebieskie linie to szwy)
3. Na oczkach jednego z takich czterech boków robimy dalej środkowy kwadrat i gdy już skończymy, to przyszywamy (!) do pozostałych 3 brzegów.


Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie zmieniła. Tym razem zmiana wynikała z lenistwa i niechęci do zszywania (chyba mnie rozumiecie). Przede wszystkim w p.2 zamiast 4 osobnych kawałków zrobiłam 4 razem w okrążeniach. I wyszło dokładnie to samo, co miało być. Ominęły mnie niebieskie szwy.
Trochę problemu miałam z wypełnieniem środka. Żeby uniknąć szwów zaznaczonych na zielono postanowiłam łączyć w trakcie dziergania środkowego kwadratu końce rzędów z żywymi oczkami brzegu. I tu miałam problem, bo okazało się, że liczby rzędów z oczkami się nie zgadzają. Ale ponieważ nie lubię przyznawać się do porażek, postanowiłam, że jednak skończę tak, jak zaczęłam i dorobiłam nadprogramowe rzędy.
Szew pomarańczowy zrobiłam za radą Pimposhki metodą 3 needles bind off zamiast kitchenera.

Zblokowalam. Łatwo nie było, bo ledwo mi wolnej podłogi wystarczyło.
I okazało się, że wszystko leży tak, jak powinno. No, może środek jest bardziej prostokątny, niż kwadratowy, ale przy takich ażurach jest wystarczająco luzu, by odpowiednio ponaciągać i udawać, że tak ma być.










A teraz szukam kolejnego wyzwania.

Wzór: Granny Cheyne’s Shetland Shawl
Włóczka: Merino Superwash Campolmi, 1500m na 100g, zużyłam 122g czyli >1,8km
Druty: 3,25


Skoro o długich dystansach mowa, 24-godzinna Bad Seed TeeVee


poniedziałek, 20 kwietnia 2020

wip

Jeszcze tylko wypełnić środek.

chusta Granny Cheyne’s Shetland Shawl zrobiona w połowie i z siedzącym na niej kotem

Ostatecznie chusta powinna wyglądać tak.
W lipcu (w lipcu! W! LIPCU!) wyglądała tak.

Z zupełnie innej beczki: linki powyżej wstawiłam w sposób niezgodny ze sztuką i zaleceniami dotyczącymi dostępności stron internetowych (zostałam ostatnio porządnie przeszkolona w tym temacie :) ). I mam pytanie: czy ktokolwiek czytający tego bloga korzysta z narzędzi ułatwiających dostęp. A jeśli tak, to z czym macie największy problem?


Zobaczcie, jak fajnie ludzie grają sobie w izolacji.



czwartek, 13 czerwca 2019

Morvarch

Mój trzeci udzierg z udziałem celtyckich plecionek. Pierwszy, Celtic Myths to była rogrzewka, drugi - Taliesin dał już popalić, ale ponieważ robiłam z grubej włóczki (czyli klasycznej skarpetkowej) mogłam skupić się na trudnościach wzoru, a nie trudnościach materiałowych. Tym razem zaszalałam i oprócz niełatwego (eufemistycznie mówiąc) wzoru wzięłam włóczkę typu lace. Sprawdziłam nawet na Ravelry, że ktoś już robił z tej samej włóczki i wyszło całkiem ładnie, nie doczytałam tylko, że robił z podwójnej nici, ja się wzięłam za pojedyńczą.


Początki były trudne, był moment, że chciałam skończyć zanim zaczęłam, bo nijak nie udawało mi się ogarnąć 8 oczek z lace'a rozłożonych na 4 drutach. Wywaliłam te druty, wzięłam normalne 2 i kilka pierwszych rzędów zrobiłam w tę i wewte, zamiast w okrążeniach (i na końcu zszyłam dziurę).


Szal jest nieco większy (w sensie liczby oczek i rzędów) od oryginału.


Jest tak delikatny, że nie zdecydowałam się na przyszycie metki, bo nawet taka z materiału za bardzo zaburzała równowagę.



Jestem bardzo, oj bardzo zadowolona, choć następnym razem do tego typu wzoru wzięłabym jakąś bardziej mięsistą włóczkę.




Technicznie:
Wzór: Morvarch autorstwa Lucy Hague
Włóczka: Lace Dropsa, nieco ponad 100g
Druty: 2,75

A teraz szukam kolejnego wyzwania.

W kąciku muzycznym dzisiaj irlandzko-szkoccy punkrockujący Australijczycy (i jeden Włoch) grający akustycznie piosenkę reggae.


piątek, 1 marca 2019

Dzieje się


Oprócz drutów roboczych wprawne oko wypatrzy tam oczka odłożone na innych drutach, na kawałku włóczki oraz tymczasowo nabrane (2 razy). A wszystko to razem stopniowo będzie się składać w całość.

Dla umilenia oczekiwania na całość polecam posłuchać utworu równie skomplikowanego i zaskakującego (słuchać do końca, bo nic lepszego dziś nie usłyszycie ;) )


poniedziałek, 31 października 2016

Alpejska jazda podwójną różą

Zdecydowanie jest to rzecz, na którą lepiej patrzeć (i dotykać, kto może) niż o niej pisać.


Początki dziergania sięgają września ubiegłego roku.


Uczciwie przyznaję, że wzór jest trudny, na szczęście robiony w jednym kawałku. Koronka brzegowa to ażur obustronny. Dodając do tego cieniznę nitki, która na śliskich grubych (jak na nią) drutach powodowała, że często nitka z poprzedniego rzędu zamieniała mi się z nitką obecnego oczka (wiele takich błędów nawet nie naprawiałam), nic dziwnego, że zajęło mi to tyle czasu. Oczywiście po drodze powstało jeszcze kilka innych rzeczy, ale to był wypełniacz na długie wieczory. Był moment, że wątpiłam czy dam radę skończyć.






Wzór: Alpine Knit Scarf with Double Rose Leaf Center Pattern and Diamond Border z książki Victorian lace today
Włóczka: merino firmy Campolmi (w Poznaniu można kupić w Moherze), 3000m w 200g, zużycie 71g (co daje mi jeszcze nici na 2 podobne szale :) )
Druty: 3

piątek, 24 maja 2013

Futur jest simple

Zalegał mi w szafie 1 motek Regii Hand-Dye Effect. Robiłam do niego kilka podejść, ale ciągle coś nie pasowało. Być może paski - podtrzymuję swoją opinię, że nie bardzo mi z nimi. Tym razem uparłam się, wybrałam dość prosty wzór Futur Simple. Szału nie ma, ot kolejna chusta.






Włóczka trochę mnie rozczarowała. Gryzie, a ja mam naprawdę dużą tolerancję na gryzącą wełnę - to gryzienie jest z tych nieprzyjemnych.

wtorek, 30 kwietnia 2013

Diamonds and triangles

Miał był szalik do płaszcza. Jest więc węższy i dłuższy niż oryginał, w każdym razie miał być, bo oryginalna nić to lace, a ja robiłam z Wool Yarn Artu, czyli chyba fingering. Środek jeszcze jakoś szedł, za to border dłubałam naprawdę długo, co jest dziwne, bo ani nie jest skomplikowany, ani szeroki.

No i zupełnie nie nadaje się na wiosnę.