Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 marca 2023

Koc

Z jednej strony nic specjalnego - duży prostokąt zrobiony wyłącznie oczkami prawymi (nuuuda). Kiedyś myślałam, że robienie takich prościzn to trochę niewykorzystane własnych umiejętności. Dlatego to tej pory wszystko, co robiłam miało coś wymagającego więcej zaangażowania, warkocze, ażury albo przynajmniej wyrafinowaną formę.

Z drugiej strony - chyba dawno nie zrobiłam czegoś, z czego byłabym tak zadowolona. Koc jest po prostu idealny. W swojej prostocie i swojej wygodzie. Stał się ulubionym nie tylko moim. Bitw na szczęście nie ma, bo dwie osoby jednocześnie też da się nim owinąć.

Wzór - garterem po skosie. Jest kilka takich podobnych na Ravelry, nie linkuję, kto chce, to znajdzie, reszta nie potrzebuje nawet opisu, by wiedzieć, jak zrobić.

Jest tylko jedna niedoskonałość [1]: ponieważ wzór jest bardzo równy, a robótka dwustronna, bardzo ciężko było mi ukryć łączenie nitek. Nawet bardzo równe wplecenie końcówek powoduje niewielkie wybrzuszenie, a magiczne supełki są jednak supełkami i te grudki też trochę widać. Koc jest dla mnie, więc się nie przejmuję, ale gdybym robiła taki dla kogoś, miałabym problem.


Włóczka: Alaska Drops (100% wełna, 70m/50g), ponad 1,5kg, ale trudno mi teraz zważyć.
Druty: 5
Wzór: z głowy.

A skoro o niedoskonałościach mowa, dziś również taka w kąciku muzycznym. Nadal jaram się, że moja czapeczka robi karierę muzyczną, właśnie wystąpiła w teledysku


I czy tylko ja widzę tę źle wciągniętą nitkę?! (można od razu przejść do 2:33)


[1] Zawsze lubiłam, gdy w reklamach używało się tego słowa na pryszcze i inne cholery na twarzy ;)

poniedziałek, 4 listopada 2019

poniedziałek, 4 listopada 2013

Mam problem

Mam właśnie na drutach sweter (z alpaki mojej ulubionej), dziergany metodą contiguous. Po raz pierwszy, więc nie mam jeszcze wyczucia tej metody. Co widać na zdjęciach - oczka dodawane na rękawy tworzą bufkę, a ,,szew'' na ramieniu jest za mocno ściągnięty. Robiłam wg opisu Ambiente, dodając warkoczyki z przodu, ale to akurat nie ma wpływu.


Wygląda tak, jakbym dodawała zbyt wiele oczek. Ale w opisie tak jest i sądząc po zdjęciach innych swetrów, tak ma być. Przy rękawie najpierw dodaje się oczka w każdym rzędzie, a potem co 2 rzędy i tam, gdzie dodaję w co drugim rzędzie, wygląda że jest dobrze. Mogłabym spróbować dodawanie co 2 rzędy, ale czy wtedy nie będę miała za mało oczek?


Włóczka jest co prawda cieńsza niż w Ambiente, ale starałam się przeliczyć oczka, by uzyskać ten sam rozmiar. Nie jest to problem zbyt wielu lub zbyt małej liczby powtórzeń któregoś rzędu, bo problemy zaczęły się od początku. Miałam nadzieję, że gdy nieco więcej dorobię, wrobię rekawy i plisę dekoltu, jakoś się ułoży. Ale się nie układa. Rękawa jest za dużo, marszczy się pod pachą, źle leży.

W czym problem? Macie jakieś sugestie?
Sweter jest do sprucia, za bardzo mi się te rękawy nie podobają, natomiast metoda cały czas kusi.

środa, 7 sierpnia 2013

Na balkonie w dzień upalny

Nareszcie udało mi się skończyć cokolwiek. Cokolwiek jest proste, jak widac marszczy się gdzieniegdzie, ale wcale nie miałam zamiaru szyć równo co do centymetra. Standardowa matematyka zawodziła mnie co chwila, to, co miało być na styk, okazywała sie za luźne, a tam, gdzie miałam nadmiar materiału (wliczywszy zapasy na szwy), wychodziło na styk. Nie wnikałam już nawet w przyczyny, ważne, że materiału wystarczyło.
Nie polecam urządzania balkonu w drugiej połowie lata, sklepy zaczynają świecić pustkami, i o ile meble dało się jeszcze kupić (Allegro rulez, ławka na zamówienie i tak, bo wymiar niestandardowy), to z poduchami już gorzej. A to, co jest, jest w cenach zabójczych, nawet na wyprzedażach Materiał z Ikei (świetna, tkana, nie farbowana bawełna, a dźwięk jej cięcia to muzyka dla ucha), w środku pianka tapicerska przycięta w kawałki 40x40cm.


Szyjąc poduchę na krzesło miałam chyba zaćmienie umysłu (albo zwykłe zmęczenie, godzina 22 po całym dniu upału z dwojką dzieci robi swoje), bo wszyłam tylko po jednym troczku. na szczęście na tyle długim, że wystarczył do oplątania. Bo ja pruć nie lubię.


Balkon od jest południa. Czy powiedzieć kotu, że w domu jest chyba 10 stopni mniej? 


A na drutach ku końcowi idą dwie robótki. Po ich zakończeniu mam zamiar wydziergać Anything for Love projektu Lete. Idealna robota dla zmęczonych i do TV, miliony prawych oczek, nie ma szans, by się pomylić. Z Dropsowej Alpaki oczywiście.

czwartek, 28 lutego 2013

Automata

Młodsze dziecko weszło już w etap dziecka podłogowego.



Kratkowa tkanina trochę się ponaciągała przy pikowaniu. Może wyjściem byłoby ją gęsto przepikować, ale boję się jeszcze bardziej zepsuć. 



Po lewej stronie kawałek lamówki na granicy szarej tkaniny i kratkowanej jest prosty (sprawdziłam, bo sama nie wierzyłam), tam nie ma wybrzuszenia. To tylko złudzenie spowodowane odrobiną białego na lamówce i skrzywieniem maty.







Od spodu ta sama tkanina, z której jest zrobiona lamówka. Sama lamówka wyszła mi nawet dobrze, tylko jeden róg jest krzywy, a poza tym całkiem, całkiem prosto. Bo jest jedna z tych rzeczy, o których można się naczytać, podpatrzeć dziesiątki tutoriali, a i tak wychodzi dobrze dopiero, gdy się ją samemu wiele razy przerobi. 



Ponieważ moje starsze dziecko musi mi zawsze asystować przy szyciu i nie odpuści, by nie zabrać mi resztek, powstały takie autka. Środki to resztki bondaweb, więc pasują do szmatkowych  konturów (przyklejone są do nich taśmą klejącą).

czwartek, 21 lutego 2013

Bolerko

Niestety wieczory mogę poświęcić tylko na coś cichego, stukot maszyny to nie jest to, co śpiące niemowlaki lubią najbardziej. Wykończyłam czekające od dwóch miesięcy tycibolerko wg wzoru FasOli. Maleńkie i lekkie, ledwo 25g włóczki (Kid Royal Alize). Dzierga się szybko, przyjemnie. Dawno nie robiłam z moheru i myślę, czy nie wrócić do niego dla samej przyjemności, bo nie widzę na razie nic ciekawego, co mogłabym dla siebie zrobić.
Bez guziczków, ale chyba w niczym to nie przeszkadza.








wtorek, 27 listopada 2012

Chuścina

Niewielka chusta, raczej chusteczka, taka, żeby tylko raz szyję omotać.


To, że jest nieduża nie świadczy, że wymagała mało pracy. Dziergałam ją chyba w ramach jakiegoś samoumęczenia - ostatnie rzędy maja dobrze ponad sześćset (słownie: sześćset) oczek. Wzięły się one oczywiście stąd, że żeby falbanka była falbanką nagle robi się 2 razy więcej oczek na drutach. Ponadto za tezą o samoumęczeniu przemawia fakt, że kolor jest zupełnie nie mój, ale spokojnie, poleży w szafie, prędzej czy później znajdzie zastosowanie. Nie wiem też czemu wzięłam się za to, a nie coś praktyczniejszego, czy bardziej potrzebnego, dla dzieci coś na zimę na przykład.



Włóczka cudna, czyli Lace Malabrigo. kto miał ją w rękach, to wie, o czym mówię. Jeden motek, nazwy koloru nie pamiętam. Jest piękny, głęboki, nie czerwony (zdjęcia kłamią) i nie różowy (zdjęcia kłamią). Druty nr 3. Wzór prosty, taki, że można spokojnie zdrzemnąć się w fotelu nie przerywając pracy.


I kot.


H. kończy dziś 2 miesiące. Wciąż mnie, mimo że jestem matką-recydywistką, zadziwia, jak takie małe dzieci szybko się zmieniają. 2 miesiące to 2kg więcej (a ja 2kg mniej) i piękne uśmiechy, które są już na pewno świadome i są reakcją na nasze.

piątek, 9 listopada 2012

Bezszwowe zszywanie

Po dość długiej przerwie zajrzałam znów do statystyk moich blogów i oczywiście do fraz, które z wyszukiwarek kierują do mnie. ,,Bezszwowe zszywanie'' (a nawet ,,bezszwowe sszywanie'', bo tak było w oryginale) rozłożyło mnie całkowicie. Ale nie jest ogólnie źle. Już tylko raz ktoś szukał ,,gołyh cycków'' i narzekał, że jest gruba przed studniówką, ale za to ktoś chciał znaleźć ,,galeria polskich ciotek golih''. Innych zupełnie nie na temat też znikoma ilość (choć zapytanie ,,jak zrobić miękką ściane'' nie zaintrygowało).

Wyjaśnijcie mi proszę, dobrzy ludzie, dlaczego co i rusz ktoś szuka czegoś postaci ,,www.coś tam do wyszukania''? Po co to www z kropką na przedzie? Ja dobrych kilkanaście lat siedzę zawodowo w www, więc może czegoś nie wiem. Pomaga to w szukaniu? Podobnie szukanie pełnymi zdaniami albo z poleceniami ,,pokaz robotki na drutach jak wykroic przod do rekawa z glowka podaj w jezyku polskim''. Naprawdę lepiej działa niż słowa kluczowe?

Zagadka nr 2: na starym blogu mam pewien wpis, nic szczególnego, takie sobie zdjęcie takiej sobie rzeczy i 2 zdania opisu. Z jakiegoś powodu spamerzy wszelacy upodobali sobie ten wpis do wstawiania spamu w komentarzach. Widać, że ani tego nie czytali, ani nie są zainteresowani i wpisują cokolwiek, byle tylko link umieścić, np. ,,dobry artykuł''. Artykuł? Czy jest tu może jakiś przełożony tych spamerów-patałachów i wyjaśni mi o co chodzi?

Żeby nie było, że tylko się czepiam:
  • Czy krochmalić zazdrostki na szydełku? - raczej nie
  • Co to znaczy, że oczka schodzą z drutu? - to znaczy, że gdy w jednym rzędzie robisz oczka prawe, to w rzędzie powrotnym w tym samym miejscu jest oczko lewe. I podobnie - prawe nad lewym.

Jest i kot. W typowo jesiennym nastroju. Może dlatego, że ,,kotu oderali poduszki'' (j.w.).


A na koniec optymistycznie ,,dobrze bede robic na drutach'' (j.w.).

wtorek, 11 września 2012

Burzowe niebo

Miało być na szaro. Zamoczyłam więc w 1/3 opakowania czarnego barwnika. Roztwór był granatowy, a efekt buro-jasnobrązowy z czarnymi plamami. Po powtórce nadal wyglądał tak


Skoro ma być brązowy, to niech już to będzie ładny brązowy. Ufarbowałam więc jeszcze raz w ciemnobrązowym barwniku. Kontrast między czernią a resztą trochę zmalał.



Właściwie tę plamiastość widać, gdy chusta jest rozłożona, po zamotaniu nie wygląda tak źle.



Przez to kilkakrotne farbowanie, wielokrotne płukanie i suszenie, trochę włóczka się sfilcowała. Na szczęście udało mi się naciągnąć chustę na tyle, że wzór wyraźnie widać. A jest on właśnie z tych, które muszą dostać dużo powietrza, by wyglądać.



Mimo lekkiej porażki kolorystyczno-filcowej jestem zadowolona. Ten wzór jest naprawdę niesamowity i z chęcią jeszcze raz go użyję. Dla przypomnienia, to My heaven.


A tymczasem Akelei (czy też Akelai) już bezproblemowo rośnie.


No i kot. Bo jak tak bez kota?

środa, 5 września 2012

My pink heaven

Chusta ukończona, choć do końca drżałam, czy wystarczy mi włóczki. Długość podana we wzorze od początku wydała mi się podejrzanie mała. Inna sprawa, że robiłam na drutach 4, a nie 2. Nie zmienia to faktu, że zużyłam niemal cały ponad 800-metrowy motek.

Chustę robi się od zewnętrznej koronki i jest to wielce niefajne, bo wzór jest na tyle skomplikowany, że nie udało mi się go do końca zapamiętać i aż do ostatniego rzędu (a było ich ponad 500) prawie każde oczko podglądałam na schemacie. Potem jest już łatwiej, bo środkowy ażur przerabia się w długich rzędach, więc i zapamiętać jest łatwo. A końcówka - wzór francuski - to już zupełny luzik. Mam mimo wszystko wrażenie, że powinno się ją robić z typowo koronkowej (czyli lace) włóczki, z fingering (znów brakuje mi polskiego odpowiednika, skarpetkowa?) wydaje mi się do takich delikatności za gruba.


Mam zamiar ją przefarbować, więc na razie bez blokowania, a przez to wzór ażurowy zupełnie nie wygląda. W odróżnieniu od wzoru francuskiego, który wyszedł równo, gładko, a kolory z włóczki ładnie się w nim rozkładają. Szkoda tylko, że to różowy.


O samej włóczce (100% wełna merino) powiem tylko och i ach. Cudo. Mam jeszcze motek śliwkowej, już szukam wzoru na nią.

Tymczasem kot łapał muchę (a przynajmniej staruszkowi się wydawało, że jak kłapnie zębami, to mucha się sama złapie),


dał sobie spokój


i musiał odpocząć. Życia jest ciężka (© kabaret Afera).

wtorek, 28 sierpnia 2012

Nowe szaty królowej

To ten sam szal, co w poprzednim wpisie, ale ponieważ fiolet, zwłaszcza taki jasny, to zupełnie nie moja bajka, po skończeniu szal wylądował w turkusowym barwniku. Oryginalna włóczka jest wyraźnie melanżowa, po farbowaniu, o dziwo, kolor jest bardzo równy, dość mocny i ciemny. Ładny. Szal ma mniej więcej 60x150cm.


Włóczka to 95% wełna jagnięca, 5% kaszmir. Jest lekka, miękka, delikatna, szlachetna. O tym, że ślizga się po drutach (robiłam na metalowych, więc trochę to moja wina) i wydaje się cieńsza od konkurentek, już pisałam.

Obowiązkowe wcięcie w talii, jak na damę przystało. A uwierzcie mi, obrączkę mam malutką.















Próba uchwycenia większego fragmentu szala


Znów mnie korci do sięgnięcia do koronek, np. do tego. Na jesienne i zimowe, ciepłe udziergi jeszcze przyjdzie czas.