sobota, 20 stycznia 2018

Wzór idealny

Powinnam chyba napisać: idealny opis wzoru. Nie mam na myśli konkretnego wzoru, nie chodzi mi o części garderoby, ale o spisany przepis na wykonanie tego. Sama już kilka napisałam, pewnie setki przeczytałam, dostałam sporo uwag do swoich wzorów, czytałam uwagi do cudzych i pokusiłam się o spisanie, co powinien zawierać i jak powinien wyglądać idealnie spisany opis wykonania. Kolejność ważności zasad przypadkowa.

  • Musi być napisany zrozumiałym językiem.
    Można robić skróty (a wręcz trzeba, pisanie za każdym razem całego słowa ,,oczko'' nie jest konieczne), ale jeśli to robimy, zamieśćmy gdzieś słowniczek.
    Piszmy jak dla osoby początkującej (chyba że zaznaczymy inaczej).
    Dobrą praktyką jest danie do przeczytania osobie, która ma dużo od nas mniejsze pojęcie o dzierganiu. Nawet jeśli nie zrozumie żargonu, to może poprawić styl i czytelność.
    Nie lejmy wody. Nie opisujmy długo tego, co i tak widać na schemacie. Nie powtarzajmy tych samych fragmentów. Jeśli jakiś element występuje wielokrotnie, opiszmy go raz, a potem tylko się do niego odwołujmy.
    Nie mieszajmy języków. Jeśli robimy kilka wersji językowych, wszystko musi być przetłumaczone (z wyjątkiem może nazwy wzoru i nazwiska twórcy :) ), zwróćmy uwagę zwłaszcza na schematy graficzne, czy tam nie ukrywają się jakieś słowa oraz ich podpisy.
    Trzymajmy się standardów.

  • Musi mieć przemyślany układ.
    Zarówno logiczny (kolejność etapów wykonania, miejsce na słowniczek, inne uwagi itp.), jak i układ elementów na stronie. Lubię, gdy poszczególne części są rozdzielone na całe strony albo fragmenty powiązane logicznie umieszczone obok siebie. Jeśli nie rozumiecie, co napisałam, chodzi mi o to, by w każdym momencie wykonywania robótki mieć przed sobą najlepiej tylko jedną stronę wydruku.

  • Musi zajmować sensowną ilość miejsca w druku.
    Jest wiele osób, które oszczędzają papier i tusz. Poza tym tak jest zwykle wygodniej. Nie powinien zawierać też dużo zdjęć oraz dużych zdjęć. Ja zwykle nie drukuję nawet stron, na których są wyłącznie zdjęcia albo oprócz zdjęć tylko kilka linijek tekstu.

  • Nie może zawierać błędów.
    Wszelkich: językowych, ortograficznych, logicznych, przeliczeniowych. Nie i koniec. O ile brzydkie zdjęcie zostanie wybaczone, błędy - nigdy.

  • Musi ładnie i czytelnie wyglądać na wydruku.
    Uważajmy na czytelność dużych schematów.
    Jeśli stosujemy kolor do odróżnienia oczek, to sprawdźmy, czy w druku czarno-białym (i to w trybie oszczędnym) rozróżnienie to jest widoczne.
    Stosujmy wszelkie dostępne zabiegi upiększające, które poprawią czytelność: boldujmy, dzielmy sensownie na paragrafy, dodawajmy tytuły, zamykajmy w ramki.
    Ponumerujmy strony i na każdej napiszmy (w stopce lub nagłówku), jaki to wzór.
    Podpisujmy schematy.

  • Musi mieć wstęp i rozwinięcie, czasami zakończenie oraz didaskalia.
    We wstępie powinno być: co robimy, z jakiej włóczki, ile jej potrzebujemy, na jakich drutach, jaką mamy próbkę, inne kluczowe informacje, które lepiej wiedzieć na początku (jak choćby to, czy oczka brzegowe mają być przerabiane ściśle, czy wręcz przeciwnie). Miłe, choć niekonieczne jest podanie z jakiej konkretnie włóczki jest wykonana robótka na zdjęciu.
    W rozwinięciu opisujemy - niespodzianka - wykonanie.
    W zakończeniu dodajemy ewentualne uwagi co do wykończenia, np. co, jak i czym zszyć albo wskazówki, jak zmodyfikować wzór, by otrzymać coś równie fajnego.
    W didaskaliach dodajemy np. słowniczek skrótów, informacje o prawach autorskich.



Jeśli macie inne uwagi - piszcie w komentarzach.

czwartek, 18 stycznia 2018

Poświąteczne zaległości

Post kompletnie nie na czasie, bo teraz w styczniu to już lepiej na poziomki [1].

Sweter zrobiłam jeszcze przed świętami, dokładnie wtedy, gdy przyszło ocieplenie i stał się zupełnie bezużyteczny.


Gruby jak cholera, grzeje i otula.


Zrobiony minimalizując konieczność zszywania, czyli: przód i tył razem w okrążeniach od dołu, osobno rękawy, a potem wszystkie 3 części razem w okrążeniach do końca.

Góra wykończona ściegiem włoskim (tubular) i o ile jest on bardzo uciązliwy w wykonaniu, to bardzo, ale to bardzo polecam zacisnąć zęby i tak wykańczać. Takiej elastyczności i profesjonalnego wyglądu nie da żadna inne metoda.






I na koniec stylówa na blogerkę lifestylową. Świeczka jest, zimowy kubek jest, kocyk jest, podusia jest, jakieś coś bezużyteczne, ale w temacie okołozimowym jest.


Technicznie:
Wzór: własny, reniferki wzięte z https://www.garnstudio.com/pattern.php?id=8310&cid=19
Włóczka: Eskimo Dropsa (100% wełna, 50m w 50g), dużo
Druty: 6 na ściągacze, 7,5 na resztę.


[1] © Kabaret Dudek

poniedziałek, 30 października 2017

#touczucie

Gdy robisz przez kilka miesięcy dużą chustę, a po zdjęciu z drutów uświadamiasz sobie, że zamiast rozłożystego trójkąta masz ściśnięty rogal, bo za ciasno przerabiałaś oczka brzegowe.

Do sprucia. Nawet nie blokuję.

czwartek, 5 października 2017

Pomoc potrzebna

Mam 2 motki Malabrigo Sock (a właściwie 3/4 jednego i drugi cały) w różnych odcieniach. W jednym jest nutka brązu, w drugim nie. Oba ładne i nie chciałabym nawet tego kawałka zmarnować.


Czy macie jakieś patenty, żeby połączyć je w jedną robótkę? Różnica kolorów jest za mała, żeby traktować je jako 2 różne. Zawsze mogę robić po 2 rzędy na zmianę, ale może ktoś coś? Ilość skłania raczej ku jakiejś chuście, szalu. Spotkałyście może jakiś pomysłowy wzór na wykorzystanie ich?

Przy okazji ciekawostka - zdjęcie zrobione dziś (czyli bardzo ciemny dzień) w ciemnym przedpokoju, bez dodatkowego źródła światła, 30 sekund i voila, kolory jak prawdziwe.

środa, 4 października 2017

Moja Wiktoria



Wzór z książki Refined Knits Jennifer Wood z kilkoma modyfikacjami.

Największą zmianą było usunięcie dolnych ażurów na przodzie, tyle i rękawach. Ażur i ścieg gładki jest robiony na tych samych drutach, a że dziergałam dość ściśle na cienkich drutach, więc dostałam na końcu podwijającą się falbankę. Wydaje mi się, że wzór nic na tym nie traci, a centralny ażur jest bardziej wyróżniony jako jedyny rzucający się w oczy.


Wszystkie brzegi obrobiłam oczkami rakowymi, które - jak keczup - pasują do wszystkiego. Na górze było to wręcz konieczne, bo dekolt nie dość, że szeroki, to zaczyna się od razu od ażuru i wyglądał na rozwleczony. Wydaje mi się, że w opisie przydałaby się uwaga, żeby nabierać oczka dość ściśle. W każdym razie, jeśli ktoś ma zamiar robić ten sweter, to ja tak radzę :)




Wyraźnie widać różnicę w farbowaniach dwóch motków, ale usiłuje sobie wmawiać, że to urok tego typu włóczki. Pierwszy raz robiłam coś z Socka Malabrigo. Nie będę się zachwycać, że to najlepsza włóczka, jaką miałam w rękach, ale fakt, że ją polubiłam. Robi się przyjemnie, jest miła, ,,sucha'', nie ślizga się. Warto pamiętać, że po blokowaniu nieco mięknie i lekko rozciąga, więc trzeba pamiętać o ścisłym przerabianiu lub użyciu cieńszych drutów.


Wzór: Victoria
Włóczka: Malabrigo Sock w kolorze Eggplant, trochę ponad 2 motki.
Druty: 3,25

Przy okazji Wiktorii, na fali nostalgii.


Byłam tam. 25 lat temu (!).