W tej chwili moja blogrolka wygląda tak
Bajka z Polski i Bethany z USA dziergają islandzkie swetry.
And I like it.
środa, 30 lipca 2014
sobota, 26 lipca 2014
Wakacyjny knitspotting
Malton, niedaleko Yorku, UK, budynek poczty. Tak, to wystawa na poczcie, dzierga ponoć pani tam pracująca.
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Anna Mulczyńska, Powrót na Staromiejską
Ponieważ nie mogłam się zdecydować, na którym blogu umieścić tę recenzję, więc jest w kawałkach na obu.
Najpierw fragment tam.
Ale Mulczyńska, na co dzień prowadząca bloga Sztuka oswojona, po prostu wie, o czym pisze. Pisze o miejscach, które lubi (Cafe Cuio w Sztokholmie istnieje naprawdę i naprawdę serwuje tartę z truskawkami), o rzeczach, które lubi, i najważniejsze - pisze o rękodziele, które zna, lubi, umie, kocha. Pisze o tkaninach, które naprawdę istnieją (chyba nawet wiem, o jakie wzory w matrioszki i koty na czarnym tle chodzi), o technikach, na których się zna, o przyjemnościach, jakie się z tym wiążą (dźwięk ciętej bawełny, mrauu). I pisze o tym z pasją, ciepło, zachęcająco (przyłapałam się na myśli, że może by tak jeden kwadracik Dear Jane zrobić, choć jeszcze nigdy nie szyłam ręcznie patchworków), z humorem (vide dzień z marudnym klientkami) i energią.
Ciąg dalszy również tam.
Najpierw fragment tam.
Ale Mulczyńska, na co dzień prowadząca bloga Sztuka oswojona, po prostu wie, o czym pisze. Pisze o miejscach, które lubi (Cafe Cuio w Sztokholmie istnieje naprawdę i naprawdę serwuje tartę z truskawkami), o rzeczach, które lubi, i najważniejsze - pisze o rękodziele, które zna, lubi, umie, kocha. Pisze o tkaninach, które naprawdę istnieją (chyba nawet wiem, o jakie wzory w matrioszki i koty na czarnym tle chodzi), o technikach, na których się zna, o przyjemnościach, jakie się z tym wiążą (dźwięk ciętej bawełny, mrauu). I pisze o tym z pasją, ciepło, zachęcająco (przyłapałam się na myśli, że może by tak jeden kwadracik Dear Jane zrobić, choć jeszcze nigdy nie szyłam ręcznie patchworków), z humorem (vide dzień z marudnym klientkami) i energią.
Ciąg dalszy również tam.
środa, 11 czerwca 2014
Recykling
Było tak. Niestety, nie było zbyt praktycznie, brzegi się pozwijały, wzór zrobił się niewidoczny, a że zużyłam na niego niewiele ponad pół motka, cały czas gryzła mnie ta zalegająca w pudle resztka motka. Sprułam i wykorzystałam niemal do ostatniego centymetra.
Jest się czym owinąć.
Podtrzymuję swoją opinię o tej włóczce - jest rewelacyjna i w trakcie roboty i w noszeniu.
Plan, żeby wyrobić włóczkę do samego końca wymagał dużego skupienia i zaplanowania na kilka rzędów przed końcem, gdzie i jak należy skończyć. Wcale nie zaskakująco okazuje się, że na ostatnie rzędy potrzeba chyba więcej włóćzki niż na całą resztę od początku.
I wcale nie jest śmieszne, że patrzę już na mój kolejny stary udzierg (ładny, udany, ale też tylko z pół motka) i myślę, co z niego zrobić po spruciu.
Technicznie:
wzór: własny, jeszcze bez nazwy
włóczka: Botany Lace Araucanii, 100g
druty: 4.5
Jest się czym owinąć.
Podtrzymuję swoją opinię o tej włóczce - jest rewelacyjna i w trakcie roboty i w noszeniu.
Plan, żeby wyrobić włóczkę do samego końca wymagał dużego skupienia i zaplanowania na kilka rzędów przed końcem, gdzie i jak należy skończyć. Wcale nie zaskakująco okazuje się, że na ostatnie rzędy potrzeba chyba więcej włóćzki niż na całą resztę od początku.
I wcale nie jest śmieszne, że patrzę już na mój kolejny stary udzierg (ładny, udany, ale też tylko z pół motka) i myślę, co z niego zrobić po spruciu.
Technicznie:
wzór: własny, jeszcze bez nazwy
włóczka: Botany Lace Araucanii, 100g
druty: 4.5
poniedziałek, 26 maja 2014
Kolory na dziś
1. Nareszcie znalazłam zastosowanie dla jednego motka Botany Lace. Czy też uważacie, że jeden, trochę ponad 400-metrowy motek to takie coś, co nie wiadomo co z tym zrobić? Skarpetek nie robię (zresztą, byłoby mi szkoda wydać tyle pieniędzy na skarpetki), na większość chust za mało, nie mówiąc o swetrach.
2. Dopadła nas zaraza i siedzimy w domu, a
3. Na dworze grzeje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

