niedziela, 21 grudnia 2014
środa, 10 grudnia 2014
O cienkich drutach, czyli po plotach w Splotach
Byłam w sobotę na dziergadaniu w Splotach. Było miło, ciepło, na stole kawa, milion kalorii i wiele metrów włóczek. W rękach miałam akurat Wake dłubany na trójkach i usłyszałam dużo dobrych słów na temat ich maleńkości i precyzji mojego wykonania. Podziękowałam szczerze, pomyślałam raz jeszcze i upewniłam się po raz kolejny, że ja najbardziej lubię cienkie druty: 3, 3,5, najwyżej 4. Gdyż:
A parę dni wcześniej byłam na indywidualnych warsztatach z fotografii (prezent od męża - polecam takie rozwiązanie, jak nie macie pomysłu na prezent). Wiele czasu nie było, ale uporządkowano mi wiedzę, trochę sie nauczyłam. No i gdybym miała w domu porządną lampę i dużo białego, to bym zawsze robiła takie zdjęcia
Tak, wzięłam specjalnie te rzeczy, żeby mieć na czym ćwiczyć. Sprytna ja.
- małe druty wygodniej się trzyma - mam małe dłonie i tak mi jest lepiej. Raz dziergałam coś na szóstkach - koszmar, myślałam, że nie dam rady.
- lubię takie delikatności - owszem, czasu potrzeba więcej, ale gdy już się nosi gotowy udzierg, można sobie popodziwiać własną cierpliwość. Da się zawrzeć więcej i bardziej wyrafinowanych wzorów.
- na małych drutach dłużej się robi - ale to tak, jak z czytaniem: grubą książkę czyta się dłużej, ale jest więcej bohaterów, wydarzeń, opisów, generalnie można się do niej bardziej przywiązać niż do nowelki, a mimo znacznej objętości po przeczytaniu czasem pozostaje pytanie: to już? tak szybko? Z pracą zrobioną szybko nie ma się kiedy emocjonalnie związać.
A parę dni wcześniej byłam na indywidualnych warsztatach z fotografii (prezent od męża - polecam takie rozwiązanie, jak nie macie pomysłu na prezent). Wiele czasu nie było, ale uporządkowano mi wiedzę, trochę sie nauczyłam. No i gdybym miała w domu porządną lampę i dużo białego, to bym zawsze robiła takie zdjęcia
Tak, wzięłam specjalnie te rzeczy, żeby mieć na czym ćwiczyć. Sprytna ja.
wtorek, 2 grudnia 2014
Wsparcie potrzebne
Najpierw zobaczyłam to
Zachwyciłam się. Uwielbiam wełniane spódnice i sukienki. Ponadto wzór darmowy do pobrania z Vogue knitting. Ale potem przyszła refleksja, że nie wyglądam przecież, jak modelka na tym zdjęciu. Gruba nie jestem, ale zdecydowanie bardziej przypominam panią z pierwszych zdjęć na Ravelry niż Twiggy. Po szybkim spojrzeniu na wydziergane sukienki widzę też, że nie wszystkie zachwycają. Jeśli już miałabym ją wydziergać, musiałabym to zrobić bardzo profesjonalnie, z włóczki doskonałej jakości i pewnie opanowawszy wcześniej wszystkie potrzebne techniki.
Powiedzcie, warto zaczynać? Dobre rady, plisss :)
Zachwyciłam się. Uwielbiam wełniane spódnice i sukienki. Ponadto wzór darmowy do pobrania z Vogue knitting. Ale potem przyszła refleksja, że nie wyglądam przecież, jak modelka na tym zdjęciu. Gruba nie jestem, ale zdecydowanie bardziej przypominam panią z pierwszych zdjęć na Ravelry niż Twiggy. Po szybkim spojrzeniu na wydziergane sukienki widzę też, że nie wszystkie zachwycają. Jeśli już miałabym ją wydziergać, musiałabym to zrobić bardzo profesjonalnie, z włóczki doskonałej jakości i pewnie opanowawszy wcześniej wszystkie potrzebne techniki.
Powiedzcie, warto zaczynać? Dobre rady, plisss :)
piątek, 28 listopada 2014
O komplementach
Ostatnio na angielskim wygadałam się, że lubię dziergać[1]. Pani Małgosia, nauczycielka, spytała, czy sweterek, który mam na sobie to moje dzieło. Tak, oczywiście, odpowiedziałam. Na to ona, że wygląda jak zrobiony maszynowo, nie ręcznie. I szybko, trochę speszona spytała, czy potraktowałam to jako komplement, czy nie. Dla mnie to był komplement.
A co wy sądzicie?
[1] Zaczęło się od dyskusji nad tym tekstem.
A co wy sądzicie?
[1] Zaczęło się od dyskusji nad tym tekstem.
czwartek, 6 listopada 2014
Iga
Długo to trwało, ale w końcu jest - spisany, przetestowany, wygładzony i opublikowany. Bardzo długo zastanawiałam się, czy wzór ma być płatny - wiąże się to z dużo większą odpowiedzialnością niż w przypadku wzorów darmowych, kupujący chce mieć w końcu produkt bez wad. W fazie testów dziewczyny najwięcej uwag miały do rękawów, w efekcie czego na sam koniec sama przedziergałam wszystkie rozmiary by być pewna, że jest dobrze. I chyba jest :)
Od dziś można mieć na własność swoją Igę
W testowaniu pomagały mi Iza z http://kropkinadi.blogspot.com/
Anna z http://anpar40.blogspot.com/
Bożena (znana jako mamiszcze)
i Małgosia
Specjalne podziękowania kieruję do Pimposhki za korektę i masę przydatnych uwag.
Od dziś można mieć na własność swoją Igę
W testowaniu pomagały mi Iza z http://kropkinadi.blogspot.com/
Anna z http://anpar40.blogspot.com/
Bożena (znana jako mamiszcze)
i Małgosia
Specjalne podziękowania kieruję do Pimposhki za korektę i masę przydatnych uwag.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




