piątek, 4 stycznia 2013

Pasiasta

Nigdy nie byłam specjalną entuzjastką włóczek tworzących paski. Nadal nie jestem, ale muszę przyznać, że gdy kolory przechodzą jeden w drugi powoli i łagodnie, jestem w stanie taki efekt zaakceptować.


Chusta jest raczej niewielka (126cm najdłuższy bok i 57cm po ,,kręgosłupie''), tak na raz wokół szyi. I tak na obecną pogodę.


Włóczka to Magic Fine Yarn Artu (50% wełny, 50% akrylu i jest to zdecydowanie za dużo akrylu jak dla mnie).


Kolory są bardziej stonowane niż na zdjęciach. Chusta miała być prezentem, ale zmieniła się koncepcja. Mogę ją wymienić na inne rękodzieło lub sprzedać, jeśli ktoś ma jakieś propozycje, niech daje na priv, mail jest w profilu.

10 komentarzy:

  1. podoba mi sie kolorystyka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest zła, choć sama nigdy bym nie złożyła zgniłej zieleni z fioletem :-)

      Usuń
  2. ja też zrobiłam teraz z podobnej włóczki chustę i sama się zastanawiam jeszcze czy efekt mnie przekonuje
    Twoja jest o tyle ładniejsza, że pełym wzorem ja mam ażurową i jest taka se

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja robiłam co 12 rzędów 1 rząd ażuru, ale spokojnie i bez tego mogłoby się obejść, na takiej włóczce po prostu nie widać wzoru.

      Usuń
  3. Bardzo mi się podoba ta chusta :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozumiem Cię doskonale- sama mam 2 włoczki bambusowe batikowe i jakoś nie mogę nic z nich wydziergać. W motku jeszcze ok, w dzianinie już nie tak bardzo. Ale Twoja chusta ma całkiem przyjemne te przejścia, no i model też niczego sobie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Batiki Alize (pewnie o tych piszesz) w ogóle mnie nie przekonują.
      A model rzeczywiście spoko, nie pierwszy raz mi pozuje.

      Usuń
  5. Ja paseczki akurat lubię. Za to nie bardzo noszę chusty.. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze :-) przynajmniej nie jest nudno :-)

      Usuń

Dopuszczam możliwość komentowania anonimowego, ale miło mi będzie, jeśli wpiszesz jakikolwiek identyfikator. Jest łatwiej odpowiedać na taki komentarz, gdy wiem, do kogo się zwracam.