wtorek, 20 września 2011

Włóczki, czyli dzierganie dla bardzo początkujących

Na szczęście czasy, kiedy, żeby mieć włóczkę na sweter, trzeba było spruć inny już dawno minęły. Sklepów i włóczek wszelakich jest ogromny wybór. Niestety, większość z nich funkcjonuje tylko w Internecie. Niestety, bo kupowanie włóczki bez możliwości jej dotknięcia i zobaczenia prawdziwego koloru to spore ryzyko. Jeśli nie mam możliwości dotknięcia włóczki, to sprawdzam jej kolor w różnych sklepach, na stronie producenta, w gotowych wyrobach na blogach i ravelry. Staram się znaleźć opinie innych osób. Czasami wystarczy w googlu wpisać nazwę włóczki, kolor i zrobić podgląd grafiki.
Nie zaczynaj od drogich włóczek. Po pierwsze, szkoda pieniędzy, gdyby się okazało, że to nie jest to, co lubisz i co ci wychodzi najlepiej. Po drugie, nie zawsze cena odpowiada jakości. Są zarówno drogie włóczki, które zawodzą, jak i znakomite (a przynajmniej przyzwoite) tanie.

Poniższe opisy są wybiórcze i bardzo subiektywne, nie mam ambicji, żeby opisać wszystko obiektywnie, są to moje doświadczenia, możecie mieć inne i będzie mi bardzo miło, jeśli w komentarzach je opiszecie.

Skład

  • Wełna, alpaka, wełna merino, angora, moher, kaszmir - wrzucam do jednego worka, jako włóczki naturalne, do podobnego zastosowania. Są naturalne, ciepłe, przede wszystkim do zimowych dziergadeł.
    Wełna
    , zwłaszcza owcza, potrafi gryźć. Dla odmiany wełna merino jest bardzo miękka i delikatna, nie widzę przeciwwskazań do dziergania z niej dla dzieci i osób wrażliwych. Moher niestety ma u nas złe konotacje. Szkoda, bo jest to bardzo szlachetna włóczka do eleganckich, delikatnych wyrobów: szali, chust. Jest bardzo wydajny - czasami na sweter wystarczy 100g moheru. Alpaka i włoczki nawet z niewielką jej domieszką mają charakterystyczny, niewielki włosek, dodający wykwintności. Kaszmir to sam luksus, chyba najdroższy w tym zestawieniu.



  • Akryl - czyli sama sztuczność. Nie lubię, nie polecam. Czasami skrzypi w trakcie roboty, efekt często jest nieciekawy, nie da się zblokować (a to jest ważne, żeby wyeksponować ażury czy warkocze, można przeprasować żelazkiem, ale za gorące powoduje nieodwracalne szkody), ciężko się farbuje. Ma zwolenników zwłaszcza u osób wrażliwych na wełnę i dziergających dla dzieci. Tu się trochę nie zgadzam, wełna merino czy bawełna są naturalne, a nie gryzą. Spokojnie można robić z nich ubranka dla dzieci.
    No i nie da się ukryć, że włóczki akrylowe są najtańsze. Z tym argumentem dyskutować nie będę.
    Oczywiście mały dodatek akrylu we włóczce nie zaszkodzi.



  • Jedwab - miałam do tej pory do czynienia tylko z dwiema włóczkami z jedwabiem, wcześniej takich luksusów nam nie serwowano. Bo jedwabie jakby nie było, to włóczki luksusowe, do eleganckich wyrobów. Przez to nie są tanie.



  • Bawełna - składnik uniwersalny, dobry zarówno na letnie, ażurowe wyroby, jak i na ciepłe, zimowe (zwłaszcza w mieszance z wełną) oraz na akcesoria, zabawki, kocyki, serwetki. Nie uczula, nie gryzie. Bywa cenowo przystępna. Jedynie - jak to z bawełną bywa - kolorom zdarza się z czasem blaknąć.



  • Wiskoza, bambus, len - dobre, naturalne włóczki na letnie wyroby.
  • Poliester, poliamid - sztuczny, jako samodzielna włóczka do zaakceptowania tylko we włóczkach ,,fantazyjnych''. Dobry dodatek w tak zwanych włóczkach skarpetkowych, dzięki niemu gotowe skarpetki nie przecierają tak łatwo.




Większość włóczek to mieszanki powyższych składników.

Grubość
Na każdej włóczce znajdziesz informację o długości nici - ja spotkałam się z włóczkami od 50 do 1400 metrów w 100g. Oczywiście długość jest ściśle powiązana z grubością. Jeśli jesteś początkująca, raczej wybieraj te średnie (150-350 metrów w 100g w zupełności wystarczy), zbyt grube i zbyt cienkie mogą być niewygodne w utrzymaniu w rękach. Dzierganie z cienkich włóczek zajmuje ponadto dużo czasu, a przecież nie masz się zniechęcać :)
Anglosascy producenci wymyślili dobry sposób, oprócz długości w metrach (jardach) podają opisowo grubość, np. lace (czyli do koronek), pośrednie to np. fingering i worsted, a grube to bulky i super bulky. Niektórzy producenci (np. dostępny u nas, niedrogi i przyzwoity jakościowo YarnArt) oznaczają grubości liczbowo, 1 - najcieńsza włóczka, 5(?) - najgrubsza.

Jeśli już wiesz, co chcesz wydziergać, masz wzór, wiesz, jaką włóczkę sugeruje twórca, to:

Czytaj opisy na banderolach, zazwyczaj są tam podane podstawowe informacje o włóczce:
  • skład,
  • długość,
  • numer i/lub nazwa koloru,
  • numer partii,
  • sugerowany rozmiar drutów i szydełka
  • rozmiar próbki,
  • czasami ilość włóczki potrzebnej do zrobienia swetra dla dziecka/kobiety/mężczyzny.
O ile 4 pierwsze informacje to suche fakty, to do trzech ostatnich podchodź z rezerwą. Dobór grubości drutów jest sprawą indywidualną, zależy on od tego, czy przerabiasz oczka ściśle, czy luźno, jakich drutów używasz (metalowe są śliskie, bambusowe nie) oraz jaki efekt chcesz osiągnąć.

Jeśli nie możesz kupić dokładnie takiej włóczki, jak sugerowana, postaraj się wybrać najbliższą składem i grubością. Nie polecam zamieniać wełny czy moheru na bawełnę (i odwrotnie), efekt może być daleki od zamierzonego. Nieciekawy efekt może przynieść też zastąpienie akrylem szlachetnej, pięknej włóczki.

Ważną informacją jest numer partii. Ważną, gdy chcesz później dokupić tę samą włóczkę. Nawet u masowego producenta kolejne partie mogą się nieznacznie (ale znacznie w robótce) różnić kolorem. We włóczkach ręcznie farbowanych te różnice są jeszcze większe.

I bez względu na to, z jakiej włóczki robisz, zrób najpierw próbkę. Wiem, Chuck Norris nie robi próbek. Też kiedyś nie robiłam, ale kilka dość mocno prutych sweterków przekonało mnie do tego wynalazku. Jest to proste: nabierz tyle oczek, by wyszło trochę ponad 10cm robótki. Przerób kilka rzędów ściągaczem lub samymi oczkami prawymi (próbka nie będzie się zwijać), kilka cm (idealnie 10) gładkim ściegiem i ściegiem, który będziesz używać w robótce. Zalety są oczywiste:
  • wiesz, ile oczek i rzędów wypada na 10cm,
  • sprawdzasz, czy dobrze dobrałaś druty,
  • widzisz, czy włóczka nadaje się do danego wzoru.
Dobrze jest taką próbkę przeprać.

W następnym odcinku: Skąd wziąć wzór?

6 komentarzy:

  1. Dziękuję, bardzo potrzebny był mi taki opis włóczek. Dopiero zaczynam swoją przygodę z dzierganiem i zupełnie sobie nie radzę z doborem włóczki do tego, co chcę zrobić. Denerwuje mnie, że gdy wchodzę nawet do dobrze zaopatrzonej pasmanterii (co wcale nie oznacza, że najbliższej, a jak się mieszka na wsi to spora różnica) oglądam półkę za półką i nie widzę niczego, co by "pasowało" do moich planów. Tylko raz zdałam się na pomoc pracownicy pasmanterii - kupiłam włóczkę akrylową, z której jestem bardzo niezadowolona.
    Z drugiej strony kupowanie w internecie bez możliwości "pomacania" przerasta moją raczkującą pewność siebie. Poważnie zastanawiam się nad zamówieniem sobie próbnika włóczek - wtedy chyba będzie dużo łatwiej wybierać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Łaaał! Jaki duży zasób wiadomości! Bardzo dziękuję za wspaniałą ściągę!
    Bardzo ładnie to wszystko opisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem Chuck Norris! Nie cierpię próbek! Pewnie przekonam się do nich jak coś porządnie zepsuję, albo zniechęcę się wtedy całkowicie do drutów.
    W wielu dziewiarskich blogach spotkałam się ze słowem zblokowanie. Co to dokładnie jest? Czy będzie w kolejnym odcinku?
    ps. mam już skarpetki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wprawdzie jestem dziewiarką ale gdzie mi tam do takiej wiedzy. Będę tu zaglądać. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szukałam takich informacji na forum Szyjemy po godzinach, a tu proszę.. :) Chciałabym jeszcze dopytać - jaka włóczka sprawi, że wyrób będzie "lejący"? Chodzi o to, żeby nie była zbyt lekka i sztywna (jak akryl).. Jaki jest kaszmir z wełną pod tym względem? :)

    OdpowiedzUsuń

Dopuszczam możliwość komentowania anonimowego, ale miło mi będzie, jeśli wpiszesz jakikolwiek identyfikator. Jest łatwiej odpowiedać na taki komentarz, gdy wiem, do kogo się zwracam.